Thursday, February 16, 2017

Death Korpse of Krieg - Space wolves (WH40k)

Pierwsza bitwa w roku 2017 odbyła się na tymczasowym terenie bo mrozy ciągle nie pozwalają na granie w normalnych warunkach.

Death Korpse of Krieg (Asterix) - Space Wolves (Itrogash) : 1300 pts.

Pierwszy raz zagrałem na "czystym" Death Korpse of Krieg" (wcześniej grałem bazując na kodeksie Astra Militarum). 


Ciężka ekipa (niestety wystawiłem wszystkie czołgi w jednym oddziale) i zapomniałem o drop podzie który spadł tuż obok. Szczęśliwie jednak czołgi dość długo raziły swoim ciężkim ostrzałem wroga.  Znalazła się także tutaj dwudziestu zwykłych żołnierzy którzy z bagnetami dzielnie walczyli do końca w obronie pozycji (prawdziwi DKOK).


W centrum ciężka broń (autocannony) dawała radę, ale mogło być lepiej - niewiele zabrakło do pełni szczęścia.


Na prawej flance trzy oddziały, które miały szybko przedostać się bliżej linii wroga i ostrzeliwać ekipę w kraterze (tu miałem dwa elitarne oddziały - moje ostatnie konwersje które stoją teraz w kolejce do podmalowania i jeden oddział regularnej armii). Udało się tu ugrać parę punktów zdobywając pobliskie znaczniki jednak odkryty teren dawał się we znaki i żołnierze padali jak muchy pod ostrzałem "Wilków". Było ich jednak na tyle dużo że tu też do końca trwała walka. 



Ekipa w kraterze jednak mocno się trzymała. W oddziale znajdował się sierżant, którego weterani odstrzelili w ostatniej turze zdobywając niespodziewanie punkt. Weterani znaleźli się bardzo blisko i ich hot


Drugi oddział wroga znajdujący się na środkowym wzgórzu (oddział z  magiem czy jak on się tam nazywa) szybko został spacyfikowany. Salwa z trzech Leman Russów rozrzuciła szczątki maga i pięciu wojowników po całym polu bitwy ... jednak jeden żołnierz przeżył i do końca nie potrafiłem go ustrzelić. Salwa jednak była druzgocąca - i pierwsza krew dla mnie.


Generał Wilków i jego ogary ruszyły aby jak najszybciej wpaść w moje szeregi. Niestety dotarli w praie pełnym składzie i szybko przebijali się przez kolejne oddziały gwardii. udało się lekko zranić wodza Wilków ale to było zbyt mało żeby go powstrzymać.


Tuż przed czołgami zrzucono droppoda z którego wyskoczyli jacyś goście.  Zniszczyli mi jednego Leman Russa jednak gwardziści poradzili sobie z nimi dość szybko ( w walce wręcz bo nie chciałem pozwolić żeby walili mi po czołgach zbyt długo).


Dreadnought ruszył po znacznik  jednak ostrzał z autocannonów powstrzymał go przed jakimiś odważniejszymi ruchami. Mocno nadwyrężony (aż dziw że nie został zniszczony) wycofał się do swojej linii obrony i zdobył tam nawet jakieś punkty dla przeciwnika. 



Rzut z lotu Vendetty na pole bitwy. Po lewej DKOK, po prawej Wilcy.


Wilki i generał wilków wpada w elitarny oddział gwardzistów (moje najnowsze konwersje na hot-shot lasguny) i po dwóch turach walki wycina ich wszystkich - to akurat nie było zaskoczeniem.



W końcu przyleciał stormwolf i po wylądowaniu wyskoczyła z niego kolejna piątka wilczych wojowników. Z nimi też musieli poradzić sobie gwardziści - walczyli do końca bitwy. Gwardziści dopadli także do Stormwolfa i zdołali nawet podłożyć ładunek wybuchowy (melta bomb) ale zdołali tylko urwać jedno z działek. Znowu niewiele zabrakło do spektakularnego sukcesu.



Wcześniejsza walka gwardzistów z wojownikami wilków. Uchronili tym samym na parę tur czołgi.


Grupa dowodzenia plutonem zdobywa kolejne punkty - byli stosunkowo bezpieczni bo wszyscy wrogowie w okolicy byli związani walką. 



Elitarni Grenadierzy zmierzają do znacznika. Ich prawdziwym celem są wojownicy w kraterze.


Dreadnought po uszkodzeniu chował się już tylko za budynkami. Niestety nie miałem wystarczająco dużo żołierzy żeby się nim zająć.

Bitwa zakończyła się wynikiem 10:7 dla wilków. Podoba mi się gra oddziałami Death Korpse of Krieg ale zapewne będę ich wspierał moimi ogrynami z czystego Astra Militarum. Brakuje mi też jeszcze czegoś bardziej ofensywnego ... zastanawiam się nad kretem (powstrzymuje mnie jeszcze tylko cena FW).