Sunday, May 8, 2016

WH40k - Astra Militarum vs Khorne Daemonkin

Miałem ostatnio okazję zawalczyć w WH40k ze Szczurem (znowu) i jego demoniczną hordą Khorne'a. Ustaliliśmy że bitwa będzie na 1800 pts i w sumie wystawiłem prawie wszystko co mam (zostało mi paru gwardzistów, jedna chimera i oddział ogrynów).

Mogliśmy w końcu wykorzystać parę makiet które udało mi się zrobić oraz moje ulubione znaczniki spadochronowe, które z radością produkuje teraz sklepik "Valadoru" :), i które idalnie wręcz najadą się do tego typu gier (Znacznik).









Zaczęło się wspaniale. Strzał z manticory i jednego z czołgów spowodował że zniknął jeden z oddziałów bloodletterów, mogło być lepiej ale nie mogliśmy się przebić przez pancerze. Zyskaliśmy od razu na starcie przewagę w punktach (graliśmy na "objecives").







Mogło wszystko ułożyć się jeszcze lepiej ale z rezerw nie wyjachały ani sentinele ani nie przyleciała Vendetta która mogła odegrać ważną rolę. Demony podeszły bliżej i czas na ostrzał się kończył, o czym świadczył fakt że gwardziści w liczbie około 40 walczyli już z oddziałem spownów z jakimś rzeźnikiem na juggernaucie (trzymali się bardzo dzielnie dzięki komisarzowi który pilnował żeby walczyli do końca). Szczęśliwie się złożyło że bloodthrister i paru jeszcze nie dobiegło w szarży a z rezerw nie wyleciał smok.







W trzeciej turze straciliśmy już jeden z czołgów a drugi został mocno obity, udało się jednak roznieść w pył oddział psów khornea oraz jedną małpę (nie wiem jak to się nazywa). W punktach nadal prowadziłem ale Szczur znacznie się zbliżył.






W kolejnych turach na polu bitwy pojawił się kolejny oddział bloodletterów oraz kolejne psy chaosu które znowu zostały rozniesione przez bullgrynów z ich pałkami. Sentinele zwiadowcze wyskoczyły z flanki kompletnie zaskakując wroga przy jednym ze znaczników i po potężnym ostrzale stratowały niedobitki oddziału bloodletterów. Resztki armii Imperialnej walczły dzielnie zabijając wielu wrogów ale po podliczeniu punktów okazało się że napór w czwartej i piątej turze Szczurowi się opłacił bo wynik wynosił 16:11.









Bitwa była naprawdę fajna, Karty misji są świetne i zupełnie zmieniają oblicze tej gry dla mnie bo robi się naprawdę interesująco. Po X-wingu (dużo tego było), Malifaux i Descencie przyszła w końcu pora na WH40k - pozytywne jest to że po tej grze mam już ochotę na kolejną ... ale najpierw prawdopodobnie do walki wejdą moi zielonoskórzy - mam nadzieję że się uda coś zawalczyć moją zieloną hordą jak za dawnych lat.