WF.13 - Największa porażka w grze bitewnej lub niepowodzenie modelarskie?

Największa moja porażka to większa wyprawa na Strategicon (chyba tak się nazywał ale pewien nie jestem) do Wrocławia. Była to wielka wyprawa pociągiem na spory turniej. Czekały mnie trzy bitwy  grupie a potem system pucharowy jeśli dobrze pamiętam od ćwierćfinału.

Przyjechaliśmy tam we trzech z Pszczyny, każdy z nas zagrał trzy bitwy. I po fazie pucharowej wracaliśmy do domu z dziewięcioma porażkami :) - oczekiwania były większe,

Swoją drogą pamiętam że jedną bitwę grałem wtedy z kolesiem, który grał chaosem i mam wrażenie że był bardziej chaotyczny niż jego armia. Nie potrafił normalnie mówić, ten gracz wykrzykiwał wszystko na poziomie głośności w granicach 98dB nawet gdy stałem pół metra od niego. Byłem strasznie zmęczony po tej bitwie hehehe i pamiętam ją do dzisiaj.

Dziś obrazka nie mam :(, nie upamiętniłem tej wyprawy.

Comments

  1. Chaotyczny krzykacz po prostu się wczuł :D

    ReplyDelete
  2. Epicko :) ale Wrocław powinien jakoś odkupić swoje winy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eh, drugi raz nie dane mi było pojechać :)

      Delete
  3. To znaczy jak, spodziewaliście więcej - spodziewaliście się dostać w tyłek 10 razy? :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hehe, no tak, wyraziłem się jak piłkarz który po przegranym meczu mówi "przeciwnik za wysoko zawiesił poprzeczkę" :)

      Delete
  4. Miałem wątpliwą przyjemność grania z takimi ludźmi niestety. Potrafiła taka gra zmęczyć bardziej niż niejeden całodniowy turniej :D

    ReplyDelete
  5. Jeden taki starczy za stadion kibiców nielubianego zespołu =D

    ReplyDelete

Post a Comment